TYP ŚNIADANIA Kanapki Chleby i ciasta Pankejki i naleśniki Do smarowania Napoje Z piekarnika Z patelni W misce
SKŁADNIKI Wegańskie Bezmięsne Z jajkami Bez cukru Z owocami Z warzywami
RODZAJ DANIA Lekkie Cięższe ale pyszne Na zimno Na gorąco
POZOSTAŁE Śniadania weekendowe Poza domem Video
or

Zielona kanapka z jajkiem sadzonym

Jeśli śledzicie mojego Facebooka wiecie, że właśnie wróciłam z Nowej Zelandii. Był to świetny wyjazd, z tym, że nie cały. Poniosłam pewne straty i w związku z tym przez dwa dni byłam lekko zszokowana, delikatnie mówiąc. Ale później trafiłam do Raglan, które pomogło mi dojść do siebie dzięki darmowemu burgerowi z rybą (darmowe jedzenie smakuje lepiej), samotnej wspinaczce na wulkan w najmniej odpowiednich butach, genialnym ludziom, którzy uświadomili mi w jednym zdaniu że mój problem to nie problem i kolorach na niebie o wschodach i zachodach. To były spokojne dni, wypełnione przyjemnościami i dobrym jedzeniem. Nowa Zelandia zaznajomiła mnie z owocami feijoa, które smakują jak poziomki, a wyglądają zupełnie inaczej, ale i w trakcie jednego ze śniadań zjadłam świetną kanapkę z rozgniecionym groszkiem, fetą i jajkiem w koszulce pod miksem sałat. Ten ostatni odtworzyłam dzisiaj w Sydney i wyszło pysznie, także polecam.

Użyłam chleba sodowego z suszonymi pomidorami, co było dobrym połączeniem. Mogę wam podać przepis, ale tak na prawdę jest to prosta modyfikacja przepisu na chleb z rozmarynem.

Potrzebujesz:

  • 1 jajko
  • kromka chleba
  • 1/2 szklanki zielonego groszku, mrożonego
  • feta
  • orzeszki piniowe
  • mix zielonych sałat
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

Wrzuć groszek do gotującej się osolonej wody na około 2 minuty, odsącz i zgnieć z odrobiną oliwy, solą i pieprzem. Przygotuj jajko w koszulce oraz podsmaż na odrobinie oliwy orzechy. Następnie ułóż wszystko kolejno na chlebie - groszek, feta, orzeszki, jajko, zielenina.

Smacznego, Marta

Tost z Vegemite, czyli australijskie śniadanie

Patrząc na powyższe zdjęcie może ci się wydawać, że patrzysz na czekoladę do smarowania kanapek. Nic bardziej błędnego. Nadal siedzę w Australii i w temacie australijskich śniadań, a to na zdjęciu to Vegemite. Jeśli nie jesteście Australijczykami, jest szansa, że o tym nie słyszeliście.

Pamiętam ten pierwszy raz, kiedy usłyszałam o Vegemite. Wpadł do nas na śniadanie znajomy Australijczyk, w czasach, kiedy mieszkałam w Sydney i zapytał czy mam słoiczek, żeby podać do śniadania. Oczywiście nie miałam pojęcia o czym mówi, po czym ten zaczął zachwalać smak i stwierdził, że to tost z tym smarowidłem to prawdziwe australijskie śniadanie. Zakupiłam więc słoiczek i wypróbowałam pomysł, po czym zjadłam tosta i już wiem, że więcej ich już raczej nie zjem.

Miażdżąca prawda jest taka, że Vegemite albo kochasz, albo wprost nie lubisz. Ja jestem być może po środku, bo lubię dodać trochę do kanapki z serem i pomidorem. Jest to ekstrakt z drożdży z dodatkiem warzyw i przypraw. Jak dla mnie przypomina smakiem rosół.

Wybór, jak zawsze, należy do was. Możecie zakupić słoiczek i się zakochać, lub uszczęśliwić znajomego Australijczyka tęskniącego za domem oddając mu niemalże cały.

Kanapka z jajkiem i bekonem

Jestem złą, złą kobietą bo jem ostatnio za dużo. Kiedy powiedziałam znajomemu Australijczykowi, że jadę do Sydney, odpowiedział, że to stolica śniadań, więc miejsce idealne dla mnie. Coś w tym jest, bo jem dobrze, często i gęsto. Niesamowite ile ciekawych smaków można spotkać na swojej drodze. Ogarnęła mnie fascynacja organicznymi sklepami. Jest ich sporo w Berlinie, ale w Sydney są nieco inne produkty. Jest smacznie i ciekawie. Jako, że lubię się dzielić, chętnie donoszę o kanapce z jajkiem i bekonem. Niby proste i oczywiste, ale nigdy nie zrobiłam jej w domu. A warto. To taka jajecznica na bekonie zamknięta w kanapkę.

Baza jest prosta - smażony lub podpieczony bekon plus jajko sadzone bądź gotowane na miękko. Z tej bazy można startować dalej, dodać jarmuż, pomidory czy szpinak. Co do chleba, wybrałam ciabattę, ale spisze się każde pieczywo. Spróbowałam posmarować je jogurtem - super, natrzeć czosnkiem i polać oliwą - bosko, posmarować mieszanką majonezu i musztardy - och tak. Wybór należy do was.

Tak, zjadłam na śniadanie 3 kanapki, nie chcę o tym rozmawiać! Było smacznie i ciężko się było opanować, a że moi towarzysze siedzą gdzieś na tropikalnej wyspie i jestem w domu sama, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, zaś żółtko cieknące po twarzy nie robiło na mnie wrażenia.

Potrzebujesz:

  • bułkę
  • bekon, kilka plastrów
  • 1 jajko

Opcjonalnie do wyboru:

  • jarmuż
  • pomidor
  • czosnek i oliwa
  • jogurt
  • 1 łyżka majonezu z 1 łyżeczką musztardy

Usmaż lub upiecz bekon i osusz papierowym ręcznikiem. Jajko ugotuj na miękko lub zrób sadzone. Chleb podpiecz nasmarowany czosnkiem i polany oliwą lub przytostuj i wybierz opcję z jogurtem lub mieszanką majonezu z musztardą.

Wiem, że jest to banalny przepis, ale warto spróbować, zwłaszcza jeśli lubisz jajka i bekon na śniadanie.

Smacznego, Marta

Smoothie z banana, mango i krwistych pomarańczy

Czym jest dla was szczęście? Dla mnie jest nim pobudka o 6 rano i spacer w szortach i koszulce na plaże. Po drodze zatrzymanie się po kawę, krótka rozmowa z barristą i dalej na plażę, by usiąść i patrzeć na wschód słońca. Nie jestem sama, bo pomimo bardzo wczesnej godziny, plaża pełna jest osób biegających, ćwiczących, grających w rugby, uprawiających yogę, serfujących, pływających, czy siedzących tak jak ja. Być może to kwestia widoków, kolorów zalewających niebo, czy świadomości, że wróciłam do najlepszego miejsca na świecie (subiektywna opinia), ale każdego poranka siedząc sobie i popijając tą kawę śmieję się na głos, bo to tak dobre uczucie.

Sydney opuściłam 5 lat temu i przez ten czas miałam w zwyczaju mówić, że jest to dla mnie najlepsze miejsce na świecie. Jednak z upływem czasu zaczęłam zdawać sobie sprawę, że mogę je nieświadomie upiększać, gdyż mamy zazwyczaj tendencję do zapominaniu o minusach i podkreślaniu plusów. Ale wiecie co, po sprawdzeniu miałam rację w 100% i nadal uważam, że jest to idealny kawałek świata.

Cieszę się każdą minutą, odkrywam nowe zakątki dzień po dniu. I jest tu tyle do odkrycia i przypomnienia sobie, że miesiąc zdecydowanie nie wystarczy. Jeśli macie ochotę popatrzeć na Sydney z perspektywy lokalnego, zerknijcie na stronę Magdy - Daily Dose of Sydney. Codziennie wrzuca ona jedno zdjęcie z miasta, a czasem fajnie jest odkrywać nowe miejsca oczami kogoś innego. Zaś jeśli jesteście ciekawi jak ja się tu bawię, zajrzyjcie na mojego bloga podróżniczego.

Słoneczne uściski dla wszystkich! Spróbujcie tego smoothie a poczujecie się jak na wakacjach, gdziekolwiek jesteście.

You will need:

  • 1 banan
  • sok z 2 krwistych pomarańczy
  • 1/2 mango
  • 1 szklanka mleka sojowego

Wrzuć wszystko do blendera i wiesz co dalej robić ;).

Smacznego, Marta.

Zjedz Berlin - New Deli Yoga

New Deli Yoga ma świetny koncept - w ciągu dnia to kawiarnia serwująca zdrowe napoje i przekąski, zaś po 18 przemienia się w studio yogi. Podoba się? Tak myślałam.

Skosztowałam tu truskawkowego shake z ciekawymi dodatkami oraz kawy, której nie potrafię sobie odmówić. Oba wyjątkowo smaczne. Minimalistyczne wnętrze z elementami drewna pozwoli się wam zrelaksować, zaś myśl, że w tym samym miejscu ludzie uprawiają yogę, jeszcze bardziej wpływa na klimat. Może to ludzie, których towarzystwem się cieszyłam, ale chciałam tam zostać tak długo jak się da.

Wiec odwiedź New Deli Yoga, skosztuj shakea, a może zostaniesz na yogę.

New Deli Yoga, Falckensteinstraße 37

Cafe: Pn-Pt 9:00-17:00, Sb-Nd 10:00-18:00

Yoga: Pn-Pt 18:00-20:00

Gryczane pancakes z bekonem i serem pleśniowym, polane syropem klonowym

Jutro zaczynam małą przygodę. Opuszczam Berlin i na marzec przenoszę się do Sydney, zaś na kwiecień do Tokyo. Jestem tak podekscytowana, że spanie dzisiejszej nocy będzie znacznie utrudnione.

Kiedyś spędziłam w Sydney 2 lata i nadal tęsknię za tym miastem. Mam tyle planów, że ciężko je tu wszystkie wypisać, za to jednym się podzielę - zamierzam w końcu nauczyć się surfować. Przy mojej pierwszej (i ostatniej zarazem próbie) przeszkodził mi alarm przeciw rekinom i cóż, nie poszło najlepiej. Spanikowałam i tyle, za to nigdy nie płynęłam tak szybko. Tym razem jestem lepiej przygotowana, bo od ponad 2 miesięcy robię pompki. Mogę pisać o pościeranych kolanach i bolących ramionach, ale jest to warte gry.

Jeśli macie jakieś ciekawe wskazówki odnoście kawiarni i restauracji w Sydney to bardzo chętnie posłucham.

Mamy również diabelski plan uniknięcia skutków zmiany strefy czasowej w postaci jet lag. Tomasz obliczył kiedy mamy spać, kiedy nie i ponoć do Sydney dotrzemy świeży i wypoczęci. Jedynym minusem planu jest obowiązkowe odmównienie sobie alkoholu w samolocie, a gin z tonikiem to taka nasza mała tradycja, więc nie będzie łatwo. Zobaczymy, może wyjdzie.

Jak zawsze, w całej sytuacji są również i minusy. Muszę się pożegnać z Lolą i Ryszardem na 2 miesiące. Tym razem nie możemy ich ze sobą zabrać bo i odległość i przesiadki byłyby nie lada wyzwaniem, a do tego w Australii jest obowiązkowa kwarantanna dla zwierząt. Zostają w dobrych rękach i mam nadzieję, że nie będą tęsknić za bardzo.

W związku z wyprawą przygotowałam śniadanie, które po raz pierwszy jadłam właśnie w Sydney - pancakes z bekonem i syropem klonowym. Użyłam mąki gryczanej, po czym dodałam cebuli oraz sera pleśniowego i … wyszło przesmacznie.

Potrzebujesz:

  • 1 szklanka mąki gryczanej
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 szklanka mleka
  • 2 łyżki masła, roztopionego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 1/2 szklanki zielonej części szalotki, poszatkowanej
  • ser pleśniowy, pocięty w drobne kawałki
  • bekon, podpieczony
  • oliwa do smażenia
  • syrop klonowy do podania

W misce umieść mąkę, proszek do pieczenia, sól, mleko, masło, syrop klonowy i zmieszaj, by składniki się połączyły. Dodaj ser, cebulę i zamieszaj. Smaż na średnim ogniu, na patelni z odrobiną oliwy.

W między czasie podpiecz bekon w piekarniku w 150*C, aż stanie się chrupiący. Osusz go papierowym ręcznikiem.

Podawaj pancakes z bekonem, polane syropem klonowym.

Smacznego, Marta.

Zjedz Berlin - Roamers

Roamers to piękne miejsce w każdym tego słowa znaczeniu. Począwszy od wnętrza, poprzez ludzi, jedzenie, kończąc na atmosferze. I chyba nie da się inaczej zacząć tej rekomendacji. Wchodzicie do minimalistycznego, jednak wyjątkowo przyjemnego wnętrza pełnego szarości i drewna. Właściciele zadbali o najdrobniejsze szczegóły i rzuca się to w oko.

Zerkając na świetnie zaprojektowane menu możecie się zdziwić krótką listą pozycji, ale każda jest przemyślana i świeżo przygotowywana każdego dnia, także nie potrzeba ich więcej.

Z głośników leci indie folk i człowiek się na chwilę przyjemnie zawiesza. Zaczyna myśleć o przyjemnych rzeczach i zapomina, że istnieje telefon (choć de facto na miejscu jest wi-fi).

Zapytałam właściciela o której otwierają, odpowiedział z uśmiechem, że o 9 (prócz poniedziałków, wtedy idą na zakupy spożywcze), ale pierwsze jedzenie podają później, bo wszystko szykowane jest rano ze świeżych składników i to może chwilę potrwać. Ta odpowiedź jest tylko jednym z licznych powodów, dla których warto to miejsce odwiedzić. Kolejnym jest killer kawa, która smakuje jak marzenie i ciężko skończyć na jednej (byłam tam dwa razy i za każdym wypiłam dwie), pyszne jedzenie i ciekawe smaki, dobra muzyka, wystrój który pobudza zmysły.

Po śniadaniu w Roamers miałam ochotę na spacer w lesie. I tak chciałabym się czuć częściej.

Jedynym minusem jest to, że miejsce to jest w innej dzielnicy, więc muszę zazdrościć znajomym z Neukölln.

Roamers, Pannierstraße 64, Wt-Nd: 9:00 - 20:00, wi-fi.

Smażona mozzarella z jabłkiem i gruszką

Życie pełne jest niespodzianek. Jeda z nich przydażyła się nam dwa dni temu, kiedy to Lola przerwała nam sen koncertem. Od tamtej chwili śpiewa co noc, kilka razy, także nie śpię. Moja droga kotka stała się młodą damą, zaś zew natury sprawił, że… no cóż… zwariowała. Dajemy radę, w tym miejscu po raz kolejny pozdrawiam rodziców z dzidziusiami i chylę czoła. Ja rozwiązanie znalazłam w zatyczkach do uszu, przynajmniej do jutrzejszej rozmowy z weterynarzem.

Po ciężkiej nocy i wczesnym poranku (tak, Lola śpiewa również o 6 rano), odmówiliśmy zmarnowania tak pięknie rozpoczętego dnia i zrobiłam nam szybkie śniadanie. Owoce ze smażoną mozzarellą i miętą są pyszne, odświeżają i przypominają o miłości do natury (nadszarpniętej po tym, jak zew natury pozbawił nas snu). Polecam właścicielom kotek, na zmęczenie, na kaca i nie tylko.

Potrzebujesz:

  • 3 łyżki bułki tartej
  • 1 łyżeczkę mąki
  • 1 łyżeczkę parmezanu
  • sól i pieprz
  • 1 jajko
  • 1 jabłko
  • 1 gruszkę
  • 1 kulkę mozzarelli
  • oliwa do smażenia
  • liście mięty
  • ocet balsamiczny (użyłam sosu balsamicznego, bo lubię jego gęstość, jeśli macie to polecam)

Potnij jabłko i gruszkę w niewielkie talarki. Rozgrzej patelnię z łyżką oliwy i smaż każdą stronę przez około 1 minutę. Odstaw na bok.

Na jednym talerzu zmieszaj bułkę tartą, mąkę, parmezan, szczyptę soli i pieprzu, na drugim lekko ubij jajko.

Pokrój mozzarellę w talarki. Dolej kolejną łyżkę oliwy na patelnię, po czym każdy kawałek mozzarelli umocz w jajku i obtocz bułką. Smaż przez około 2-3 minuty na każdej stronie.

Podawaj owoce przełożone mozzarellą, listkami mięty i z kilkoma kroplami octu balsamicznego.

Smacznego, Marta.

Pieczone pomidory z mozzarellą i bazylią

Pomidory jem zazwyczaj na surowo. Lubię połączenie z mozzarellą oraz bazylią, jednak dopiero dzisiaj to trio upiekłam. Zdecydowanie za późno. Piekarnik wpływa na smak i warto spróbować. Dodajcie kilka kromek dobrego chleba i tyle. Życzę smacznego weekendu :)

Potrzebujesz:

  • 3 średnie pomidory
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • sól i pieprz
  • 3 plastry mozzarelli
  • 3 listki bazylii do podania

Na dressing:

  • garść bazylii
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oliwy

Przetnij pomidory na pół, umieść w naczyniu do pieczenia przecięciem do góry, polej oliwą i octem, popieprz, posól i piecz w 180*C przez około 20 minut. Następnie na 3 połówkach połóż plastry mozzarelli i piecz kolejnych 5 minut.

W międzyczasie wrzuć składniki dressingu do blendera i zmiel.

Gotowe pomidory przełóż na talerz, każdą połówkę z mozzarellą przykryj liściem bazylii i drugą częścią pomidora. Na wierzchu ułóż dressing. Świetnie pasuje z pajdą chleba.

Smacznego, Marta

Zjedz Berlin - Salumeria Lamuri

Mam słabość to urokliwych małych kawiarni z przyjazną obsługą. Jeśli czytacie moje posty o miastach, pewnie się już zorientowaliście. Ale wyobraźcie sobie taką sytuację. Planujecie spotkanie ze znajomymi w nowym miejscu i idziecie bez żadnych oczekiwań. Więcej, właśnie zrobiliście najlepsze zdjęcia w Photobooth i jesteście z siebie tak dumni, że koncentrujecie się tylko na nich. Wchodzicie do Salumeria Lamuri i jesteście totalnie zaskoczeni pięknem tego miejsca. Na podłodze i ścianach jest kilka rodzajów płytek, które zapewne stworzone zostały, by być później położonymi obok siebie. Patrzycie na drewniano szklaną ladę obłożoną smakołykami, uśmiech chłopca z obsługi, później małe drewniane stoliki, ogromne okno, przez które patrzeć można na życie Berlina i ciężko jest się skupić na złożeniu zamówienia.

Jest też dodatkowa sala na tyłach, cała biała z elementami drewna i zielenią na parapecie. Byłam tak zaskoczona wnętrzem, że chodziłam przez pierwszych kilka minut i patrzyłam. Drobiazgi tworzą miejsce, ale tyle idealnie dobranych drobiazgów aż prosi, by żadnego nie pominąć

Zamawia się przy ladzie, wybór nie jest największy, ale wystarczający. Obsługa chętnie opowiada o jedzeniu i warto posłuchać. Postawiłam na świeże panini (mają tu kilka fajnych opcji), a Tomasz wybrał zupę i panini.

Zapewniam was, że wszystko było pyszne. Panini zaskoczyło smakiem, zupę podano w wielkim słoju, co idealnie wprost zaprezentowało jej wyrazisty kolor. Polecam również tutejsze włoskie croissanty - tak dobre, że musiałam się kłócić z Tomaszem, żeby nie dać mu kolejnego gryza (są niewielkie, co traktuję jako plus, bo zjadłabym cały bez względu na rozmiar).

Przyszliśmy tu na spotkanie ze znajomymi i tak zostaliśmy 3 godziny. Fajna rozmowa była głównym motywem długości spotkania, ale urokliwość miejsca z pewnością nie przeszkadzała. Postanowiliśmy więc, że wrócimy po więcej.

Salumeria Lamuri, Köpenicker Str.183 Pn - Pt 9:00 - 18:00, Sb 10:00 - 18:00.